niedziela, 29 grudnia 2013

Przedremanentowa WYPRZEDAŻ


Każdego roku w grudniu mamy mnóstwo pracy. 
Oczywiście chodzi o Święta, ale również o konieczność przeprowadzenia remanentu. Krótko mówiąc - musimy spisać cały stan magazynowy, bo niestety wymaga tego urząd skarbowy. Praca oczywiście nie jest specjalnie ciężka, ale wszystkie sole, kremy i inne kosmetyki trzeba zliczyć. Taka praca z reguły zajmuje ładnych parę godzin i bez tego nie można zacząć sprzedaży w nowym roku.


Tylko teraz, do końca 2013 roku, niepowtarzalna okazja na zakup wszystkich oferowanych przez nas produktów aż 30% taniej!

Proszę pamiętać, o wpisaniu w polu "Kupon rabatowy" specjalnego kodu uprawniającego do skorzystania z tej unikalnej okazji


To jest specjalny kod, dzięki któremu,  zapłaci Pan(i) za zakupione kosmetyki 30% mniej.

Numer kuponu to:

RG46-XL43

Ważny jest tylko do 31-12-2013 włącznie. Proszę podać ten numer w polu "Kupon rabatowy" przy składaniu zamówienia.

Zniżka obejmuje wszystkie produkty z naszej oferty.

piątek, 20 grudnia 2013

Kolagenowy duet

Mogłoby się wydawać, że z właściwości kolagenu czerpią korzyści wyłącznie kobiety, które pragną wygładzić zmarszczki i przynajmniej wizualnie odjąć sobie lat. Tymczasem ten wszechstronny komponent kosmetyków znajdziemy również w produktach do pielęgnacji włosów. Czy rzeczywiście warto stać się ich właścicielem i która z firm posiada bogaty asortyment kolagenowych wspaniałości?

DSC_0055

Kolagenowe serum do mycia włosów
BingoSpa
Pojemność: 150ml
Cena: 9zł

Do kupienia w sklepie Grota Bryza

DSC_0004

Najsłabszą stroną kolagenowego serum jest jego zewnętrzna otoczka. Chociaż mała, zgrabna butelka z powodzeniem zajmowała zaszczytne miejsce na półce prysznicowej kabiny, a dzięki swej przezroczystości umożliwiała mi kontrolowanie swojego wnętrza, tak kilka jej mankamentów oddałabym do poprawki. Największą wadą produktu jest system jego aplikacji. Bowiem nakrętka, przywodząca na myśl element wysokoprocentowego napoju, czasami irytuje swoją niepraktycznością. Przez spory otwór wydostaje się zbyt wiele  dość rzadkiego rzadkiego, cennego kosmetyku. Wygodniej byłoby zastosować otwarcie typu ,,klik" z dozownikiem w formie dziurki. Ponadto uważam, że przemawiającym na korzyść ,,szamponu" byłoby zainwestowanie w trwalsze etykiety. Papierowe naklejki pod wpływem wody bardzo szybko tracą fason i zaczynają nieestetycznie wyglądać.

DSC_0007

Mimo wszystko 150ml butelkę uważam za trafiona wielkość. Puste opakowanie można z powodzeniem wykorzystać do przelewania innych kosmetyków (balsam do ciała, żel), które przydadzą się w podróży i nie będą zajmowały wiele miejsca w kosmetyczce.

DSC_0010


Prawidłowa aplikacja kosmetyku wymaga czasu. Bowiem nie wystarczy nanieść na dłonie serum, rozetrzeć, potraktować nim włosy i na końcu zmyć. Najlepsze efekty zauważycie pokrywając produktem zwilżone gorącą wodą kosmyki w które wmasowuje się kolagenowy wynalazek (nie zapominajcie, że taki ,,zabieg” powinien również objąć skórę głowy) przez przynajmniej 3 minuty.

DSC_0012

Przyznam szczerze, że nie miałam wielkich wymagań w stosunku do kolagenowego serum. Jednakże z czasem doceniłam jego idealną konsystencję, która nie spływała z czupryny, charakteryzowała się kremowym aromatem oraz niemalże czystym odcieniem bieli. Na uwagę zasługuje również fakt, iż wspomniany kosmetyk łagodnie obchodził się z moimi oczami, nie podrażniając ich, nie szczypiąc. Jednakże cuda, tak, nie uważam, że użycie tego słowa jest przesadą, które dostrzegłam gołym okiem, zasługują na to, by głosić ich wielkość nie tylko wśród użytkowników blogosfery.
Jednakże zanim doświadczyłam działania kolagenu na swoich matowych, zniszczonych codzienną stylizacją włosach, muszę wspomnieć o pewnych irytujących aspektach. Otóż, opisywany produkt, aby zaczął się wystarczająco dobrze pienić potrzebuje gorącej wody. W przeciwnym razie staje się bardzo niewydajny i do porządnego umycia głowy trzeba uciekać się do aplikacji kilku solidnych porcji białej substancji. Nie próbujcie rezygnować z odżywki, która jest wręcz wskazana po użyciu serum. Bowiem, pierwszy z kosmetyków okropnie plącze kosmyki, sprawia, że stają się nie do rozczesania. Więc jeśli nie chcecie zaserwować sobie wyrywania cebulek i przerzedzenia fryzury, koniecznie skorzystajcie z pomocy odżywki.

DSC_0017


Niewielka buteleczka przy racjonalnym dozowaniu wystarczyła mi na niemalże 3 tygodnie codziennego mycia. Po niej stosowałam zamiennie trzy rodzaje odżywek. Najwspanialszym efektem działania serum było wyrównanie kolorytu moich włosów. Nie wiem jakim cudem stałam się posiadaczką modnej przez kilka sezonów fryzury typu ombre. Wszak nie farbowałam czupryny, ani nie zastosowałam rozjaśniania. W każdym razie czubek głowy charakteryzował się ciemnym brązowym odcieniem zaś od połowy aż po same końcówki włosy nabrały rudej barwy. Gdyby nie to, że również zaczęły się tragicznie rozdwajać, nawet byłabym zadowolona z takiego efektu. Tymczasem kolagenowe serum sprawiło, że różnica między wspomnianymi tonami zaczęła się stopniowo wyrównywać, a czupryna nabrała naturalnego wyglądu. Nie mam wątpliwości co do źródła tej przemiany. Gdy tylko zakończyłam kurację (widok pustej butelki wywołał ogromny smutek) i wróciłam do starego szamponu, wspomniany efekt powoli zanikał..

DSC_0008

Ponadto moja wymagająca pomocy fryzura stała się puszysta, przyjemnie miękka w dotyku oraz intensywnie nawilżona. Na uwagę zasługuje również fakt, że produkt nie zawiera parabenów.
Kolagenowe serum BingoSpa zdecydowanie zaliczam do kosmetyków godnych polecenia. Mimo kilku mankamentów uważam, że naprawdę warto w nie zainwestować.

Kuracja kolagenowa do włosów

BingoSpa
Pojemność: 1000ml
Cena: 32zł


Do kupienia w sklepie Grota Bryza 

DSC_0061

Od początku traktowałam ją jak dopełnienie wyżej opisanego serum. Razem kosmetyki stworzyły bardzo dobry duet, który korzystnie wpłynął na stan mojej czupryny.

DSC_0062

Zacznijmy od przedstawienia produktu. Solidny, plastikowy ,,słoik” zawiera aż 1000ml kuracji, która jest mieszaniną kolagenu (6600mg/dmᶟ) oraz ekstraktu z jogurtu (160mg/dmᶟ). Sporego wlotu chroni plastikowa membrana, zapobiegająca dostawaniu się do środka bakterii oraz innych czynników, mogących pogorszyć jakość kosmetyku.

DSC_0063

Pierwsze dozowania wyglądały przypadkowo, z czasem jednak nabrałam wprawy i teraz intuicyjnie nabieram odpowiednią dawkę tej nietypowej odżywki. Niezwykle ważne jest, by przestrzegać zaleceń producenta, wedle których kuracja powinna spędzić na świeżo umytych, wciąż mokrych włosach minimum 10 minut. Osobiście polecam pozostawienie jej znacznie dłużej. Zdaję sobie sprawę z tego, że poranki bywają niespokojne i każda minuta jest wówczas na wagę złota, dlatego też postanowiłam poświęcić się dla urody, dla dobra mojej czupryny, wstając wcześniej, dodatkowy czas przeznaczając na regenerujący zabieg, trwający przynajmniej kwadrans. W weekendy zaś pozwalam kosmetykowi spędzić na mojej głowie nawet godzinę. Uwierzcie mi, że rezultaty są tego warte.

DSC_0066

Na pierwszy rzut oka kuracja wygląda jak lekko rozwarstwiony budyń. Dzięki swej konsystencji tkwi w docelowym miejscu, i niezmiernie rzadko zdarza się, aby spływała z czupryny. Nie tylko przyjemnie pachnie, ale również jest po prostu miła w dotyku, przyjemnie chłodna i nieskalanie biała.
Jej największym atutem jest wygładzanie czupryny i radzenie sobie z poplątanymi kosmykami. Sprawia, że włosy przestają się puszyć, przez cały dzień prezentują się nienagannie, ale nie obciąża ich, nie przyspiesza niechcianego efektu przetłuszczenia. Ponadto dyscyplinuje niesforne kosmyki, sprawiając, że nawet pod wpływem wilgoci nie zaczynają się kręcić (co zdarza się zwłaszcza zimą, gdy mamy do czynienia ze śniegiem czy też innym atmosferycznym opadem) dzięki czemu wyglądają elegancko i są dobrze ułożone. Kolejną zaletą produktu jest ułatwianie formowania fryzury. Dzięki kolagenowej kuracji włosy współpracują ze szczotką i suszarką, poddają się wszelkim zabiegom i przez długie godziny zachowują fason.
Nie zrażajcie się ceną produktu, która w przypadku jednorazowego zakupu może wydać się wysoka. Jeśli podzielicie pojemność opakowania kuracji przez cztery, co da nam wielkość standardowych butelek dostępnych na rynku odżywek oraz konkurencyjnych kosmetyków, wyjdzie nam przyzwoita liczba. Warto mieć na uwadze również to, że 1000ml starczy nam na bardzo długo, zwłaszcza, że kosmetyk jest niezwykle wydajny.
A Wy, Moje Drogie, sięgacie po kosmetyki z kolagenem?

Recenzję kosmetyków przysłała Ewa

czwartek, 12 grudnia 2013

Pojedynek kolagenowych kosmetyków

Uwaga, uwaga! Panie i panowie, dzisiaj będziecie świadkiem prawdziwego pojedynku, jaki rozegra się pomiędzy dwoma kosmetykami. Każdy z nich reprezentuje odmiennego producenta. Różni je lista komponentów (choć w obu przypadkach pojawia się kolagen), opakowanie, nazwa i przede wszystkim cena. Jeśli zatem zamierzacie kibicować preparatowi, który jest w zasięgu ręki niemalże każdej z nas, skierujcie swój wzrok ku prawemu narożnikowi. Przeciwnikiem Kremu na cellulit i rozstępy od BingoSpa zostało Serum wyszczuplające Anti-Cellulit marki Colway.
Proszę państwa! Cóż za emocje! Temperatura na sali przypomina piekielną gorączkę. Przysadzisty sędzia prosi o chwilę skupienia. Podchodzi do zawodników, życząc im walki uczciwej i pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nagle w oddali słychać gong, zapowiadający początek nietuzinkowego wydarzenia. Reflektory oświetlają błyszczące rękawice, które lada moment przestaną odgrywać rolę ozdobników.
Przyjmuję zakłady! Czyje zwycięstwo obstawiacie?

9910boxing_ring
Publiczność szaleje. Fanki produktów z niższej półki wznoszą w górę swoje kolorowe transparenty. Wśród haseł, podnoszących na duchu, gotowego do walki kosmetyku, prym wiedzie jeden slogan:

,,Piękne ciała mamy, bo z BingoSpa o nie dbamy”

Zwolennicy drugiej strony nie pozostają dłużni wobec takiej prowokacji. Z całych sił skandują nazwę pewnej jawnej spółki, która w Polsce zajmuje się produkcją kolagenowych kosmetyków.

Kolagen, kolagenowi nierówny!!!

Czy fanki marki Colway zdołają przekrzyczeć swe antagonistki?
 DSC_0059
Tymczasem na ringu dochodzi do pierwszej konfrontacji. Wydaje się, że przewaga, wynikająca z wielkości i pojemności opakowania, należy do BingoSpa. Oto ślizgająca się w dłoniach swych właścicielek butelka, wykonana z przezroczystego, cienkiego i podatnego na wszelkie zgniecenia plastiku, skrywa w swym wnętrzu aż pół litra Kremu na cellulit i rozstępy. Można by pomyśleć, że razem z Serum wyszczuplającym tworzą duet, porównywalny do nieśmiertelnych Flipa i Flapa. Czy aby na pewno istnieje chociażby cień szansy, iż między tymi przeciwieństwami mogłaby nawiązać się nić sympatii?
DSC_0028
Spójrzmy jednak, jaką bronią dysponuje wspomniany kosmetyk. Jego niewątpliwym atutem jest sposób wydobywania tego, co w nim najcenniejsze- czyli białej masy. Otóż szanowny krem zostaje zassany z dna opakowania dzięki niezacinającej się pompce. Ktoś zadbał o to, by wyposażyć ją w odpowiedniej długości dozownik, przez który wypływa niewielka ilość kosmetyku.
DSC_0051
DSC_0052
DSC_0053
Ponadto, w ramach dbania o higienę żadna z konsumentek nie ma bezpośredniego kontaktu z propozycją BingoSpa, co niewątpliwie przemawia na korzyść zawodnika. Jakby tego było mało najważniejsza, część mechanizmu posiada praktyczny sposób zamykania i otwierania, dzięki czemu nawet w podróży nie musimy się zamartwiać o to, iż wspomniany krem mógłby się wylać. Jednakże zachwalany przeze mnie system ma pewną wadę. Otóż nigdy nie zdołamy opróżnić butelki aż do ostatniego mililitra substancji. W dostaniu się do zalegającego na dnie preparatu nie pomaga nawet ,,srebrny” pierścień, strzegący dostępu do szyjki opakowania. Dlatego też w ruch muszą pójść nożyczki, tudzież ostry scyzoryk. Nie ma litości dla plastikowej butelki! Trzeba ją przepołowić, uszkodzić, aby wykorzystać produkt w całości. Marnotrawstwo nie jest ani modne ani praktyczne.
DSC_0054
Mamy więc do czynienia z półlitrowym gigantem, którego papierowa etykieta nie ujmuje swym pięknem, ale przynajmniej, jak to miało miejsce u jego pobratymców do kąpieli czy mycia włosów, pozostaje w nienagannej, pierwotnej formie. Napisy się nie ścierają, nadal można odczytać zalecenia i informacje od producenta. W opozycji do wspomnianego kosmetyku stoi Serum. Ono bowiem najpierw musi wyskoczyć z kartonika, bogatego w liczne opisy walorów i działań produktu. Równie fachowo i efektownie prezentuje się jego etykieta.
DSC_0031
W tej chwili jesteśmy świadkami popisu umiejętności kosmetyku BingoSpa. Oto Krem na cellulit i rozstępy wydobywa ze swych czeluści białą substancję. Nie znajdziecie w niej nawet najmniejszej grudki. Jej konsystencja przywodzi na myśl naturalny jogurt- krem nie jest więc ani za rzadki ani zbyt gęsty.
Niezawodna pompka kieruje w stronę Serum wyszczuplającego sporą ilość preparatu. Colway przez chwile w bezruchu próbuje oczyścić się z obecności konkurencji. Cichutko przyznaje pod nosem, że BingoSpa pachnie całkiem przyjemnie, tak jakby cytrusowo, świeżo, wręcz wakacyjnie. Zanim jednak zdąży odpowiednio zareagować, dostrzega, że kremowa konsystencja swego przeciwnika zaczyna gęstnieć. Czy przyczyniło się do tego powietrze? A może wysoka temperatura?
Po chwili Serum wyszczuplające strząsa ze swego opakowania resztki przeciwnika, które opadają na stojącą w pierwszym rzędzie panią. Ta zaś, zaaferowana walką, pospiesznie wklepuje je w nagie, grzeszące pomarańczową skórką udo. Krem na początku pozostawia delikatną, białą smugę.
Mijają dwie rundy, nim całkowicie został wchłonięty przez skórę. Jego obecność na nieidealnym ciele obserwatorki walki, objawia się tłustą warstwą, która przez kilka chwil lepi się do dłoni. Pani jednak zwraca uwagę na inne aspekty. Otóż podoba jej się efekt nabłyszczenia skóry oraz wspomniany, nawet przyjemny aromat, nijak mający się do wymienionych na przodzie etykiety komponentów. Zajrzymy do niej pod koniec walki, pytając o dalsze spostrzeżenia.
DSC_0047
DSC_0045
,,Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Collagen, Hydrogenated Polyisobutene, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Borago Officinalis Seed Oil, Centella Asiatica Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Caffeine, Butcherbroom (Ruscus aculeatus) Root Extract, Ivy (Hedera helix) Extract, Tocopheryl Acetale, Carnitine, Escin, Caesalpinia Spinosa Oligosaccharides, Caesalpinia Spinosa Gum, Tripeptide-1, Carrageenans (Chondrus crispus), Ceteareth-15, Xanthan Gum, Lecithin, Synthetic Wax, Elastin, Silica, Maltodextrin, Triethanolamine, Sorbitan Stearate, DMDM Hydantoin, Polysorbate 60, Lactic acid, Iodopropynyl Butylcarbamate, TEA-Hydroiodide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Parfum, Benzyl Alcohol, CI 77499, CI 77491, CI 77492".
Tymczasem przeciwnik kremu od BingoSpa zaczyna przejmować dowodzenie. Odpiera ataki swą twardą, aluminiową nakrętką. Przeciwnik wysuwa argument, wedle którego aplikacja Serum przypomina papranie się w maśle i nie ma niczego wspólnego z higieniczną pielęgnacją. ,,Cóż za brednie”- odpowiada poirytowany produkt Colway, ripostując ,,Ja przynajmniej mam w sobie prawdziwy kolagen, a nie jakieś wyciągi z imbiru, znikomą ilość kofeiny czy L-karnityny!”. Następnie przyjmując groźną minę, naciera na Krem. W teście twardości opakowań otrzymujemy wynik 1:0 dla Serum wyszczuplającego. Ale na tym nie kończą się jego atuty.
DSC_0060
Kiedy już pozbędziemy się wspomnianej nakrętki, wyposażonej w praktyczne żłobienia, ułatwiające nawet dłoniom mokrym, tudzież ówcześnie używającym innych specyfików, dojście do środka ,,słoiczka”, zerwawszy sreberko, zauważymy i poczujemy coś, co na długo zapadnie w naszej pamięci. Serum, rozochocone aplauzem widowni, dumnie uzewnętrznia zawartość plastikowego pojemnika. Nim jednak ktoś z obserwujących pojedynek, zatopi palce w jego aksamitnej, maślanej konsystencji, do nozdrzy fanów i przeciwników dochodzą kawowe nutki. O, tak, produkt Colway kusi aromatem mojej ulubionej używki.
DSC_0033
DSC_0039
Mało tego, w beżowej masie zatopione zostały brązowe kuleczki, które pękają pod wpływem ciężaru dłoni, po czym można je wmasować w skórę. W odróżnieniu od propozycji BingoSpa Serum wchłania się błyskawicznie, głęboko nawilżając posmarowaną nim powierzchnię.
A cóż to się dzieje? Czyżby zazdrosny Krem usiłował pozbawić swego przeciwnika kosztownej zawartości? Oto rozwścieczony produkt BingoSpa zanurza swą nakrętkę w maślanej konsystencji propozycji Colway. W wyniku bezpośredniej konfrontacji spora ilość Serum ląduje na mięsistych ramionach pani, która z prawdziwą żądzą krwi obserwuje pojedynek z dala od loży dla VIPów. Podejdziemy do niej z mikrofonem pod koniec walki.
Nagle gasną wszelkie światła. Reflektory zamierają z braku mocy. Cichnie nagłośnienie. Pomruk niezadowolenia rozchodzi się po sali. Prowadzący spotkanie nieśmiało wkracza na ring, trzymając w dłoni megafon. Drżącym głosem oświadcza:
,,Proszę państwa, z przyczyn od nas zależnych muszę ogłosić zakończenie walki. Odcięto nam prąd. Wpływy z biletów, na sprzedaży których zarobili tylko cwaniacy, powszechnie znani konikami, nie wystarczyły na opłacenie rachunków. Przepraszamy za zaistniałą sytuację. Werdykt pozostawiamy państwu. To do was należy decyzja, kto odniósł zwycięstwo, a kto poznał gorzki smak porażki. Dziękujemy za spotkanie".
------------------------------------------------------------------------------------
DSC_0057
Ja na szczęście miałam okazję przyjrzeć się z bliska i wypróbować oba kosmetyki.
Pod względem funkcjonalności opakowania wygrywa nie kto inny jak Krem na cellulit i rozstępy od BingoSpa.
Jednakże z boju o etykietę, która przemawia do klienta, zwycięsko wychodzi Serum wyszczuplające.
Czujne oko świadomej konsumentki doliczyło się w obu przypadkach sporej ilości konserwantów, jakimi są parabeny (BingoSpa- 6, Colway- 5). Na szczęście znajdują się niemalże na samym końcu listy składników.
Data przydatności  kosmetyków po ich otwarciu wynosi: pół roku Colway, BingoSpa- nie wiadomo.
Jeśli chodzi o właściwości nawilżające to pierwsze miejsce należy do Serum. Fenomenalnie podnosi poziom nawilżenia skóry.
Ilość wymaganych aplikacji w ciągu dnia- zarówno Krem jak i Serum należy stosować przynajmniej rano i wieczorem.
Wydajność- zdecydowanie przemawia na korzyść Kremu od Bingo Spa i nie chodzi tylko o fakt, że kosmetyku jest więcej
Jak wygląda konfrontacja obietnic producenta z rzeczywistym działaniem obu preparatów?
DSC_0058
Oczywiście od Serum wyszczuplającego możemy wymagać znacznie więcej. Pomysłodawca Kremu BingoSpa informuje nas tylko o tym, że jego produkt działa na cellulit i rozstępy. Niestety etykieta nie zawiera szczegółowych informacji, prezentujących wyniki badań, tudzież konsumenckich testów. Nie wiemy czy krem ma zapobiegać powstaniu niedoskonałości skóry czy wręcz przeciwnie, przyczyniać się do ich redukcji. W każdym razie Krem ten w żaden sposób nie pomógł mi zmniejszyć pomarańczowej skórki. Tak, tak, pomijając fakt, iż w cale mu w tym nie pomagałam (zero racjonalnej diety, ćwiczeń, wzmożonego ruchu) i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
Natomiast jego przeciwnik miał przyczynić się do (cytat z opakowania):
- redukcji masy ciała, nie idącej w kilogramy, ale ,,mierzalnej” (cokolwiek to oznacza, w każdym razie owej mierzalności nie udało mi się udowodnić za pomocą tradycyjnej miarki. Ilość kilogramów jest taka sama, jak była, zanim sięgnęłam po produkt),
- redukcji nadmiernej ilości wody i sodu w macierzy pozakomórkowej (no wybaczcie, ale nie posiadam ani odpowiednich kompetencji, ani sprzętu, aby tego dowieść)
- redukcji obwodu ud i pośladków (niestety, w moim przypadku nic się nie zmieniło)
- redukcji widoczności ,,skórki pomarańczowej”
- poprawy mikrocyrkulacji (zmniejszenie widoczności ,,pajączków”)- nie posiadam takowych niechcianych ozdobników skóry, więc nie mogę wypowiedzieć się na temat skuteczności preparatu
- znacznej poprawy nawilżenia, gęstości i elastyczności skóry.
Jeśli chodzi o ostatnie zapewnienie to mogę się pod nim podpisać obiema rękoma i nogami. Naprawdę zauważyłam rewelacyjny wpływ serum na poprawę sprężystości skóry. Po krótkiej kuracji ciało stało się gładsze w dotyku, mimo że nie fundowałam mu wielu pilingujących zabiegów. Skóra jest faktycznie bardziej jędrna. Przemilczę sprawę zwalczania, tudzież przyczyniania się do zmniejszenia cellulitu, gdyż ilość preparatu nie pozwoliła mi dostrzec żadnej zmiany. Musiałabym zainwestować w kilka opakowań, aby odnieść się do tej producenckiej obietnicy w obiektywny sposób.
Warto również poruszyć kwestię przechowywania, otóż moje pozostałe kolagenowe cudeńka wymagają odpowiednich warunków. Nie tolerują zbyt wysokiej temperatury. Serum na szczęście nie jest tak wymagającym kosmetykiem i mogło spokojnie leżeć w toaletce.
DSC_0061
Nie ukrywam jednak faktu, iż wspomniany kosmetyk jest mało wydajny, błyskawicznie zużyłam jego zawartość. Wystarczyły mi dwa tygodnie, aby ujrzeć dno opakowania… W tym samym czasie, aby zwiększyć jego działanie, stosowałam również Kolagen Silver tego samego producenta. Jednak o nim opowiem Wam kiedy indziej.
Zdecydowanie największym atutem produktu jest wywoływanie uczucia przyjemności, jakie towarzyszy każdej aplikacji. A skoro stosowanie Serum sprawia radość i nie kojarzy się z przykrą koniecznością traktowania go jako broni przeciwko nadprogramowym kilogramom i pomarańczowej skórce to zdecydowanie warto po niego sięgnąć.
Natomiast Krem na cellulit i rozstępy, którego oręż stanowi rozpuszczalny kolagen (mający korzystnie wpłynąć na kondycję tkanki łącznej, uzyskanie efektu gładkiej, jędrnej i elastycznej skóry), kofeina (odpowiedzialna za odzyskanie pożądanego kształtu sylwetki i redukcję niechcianego tłuszczyku), imbir (wpływający na poprawę komórkowego metabolizmu, a także mikrokrążenia) i wreszcie L-karnityna (od której oczekuje się działania ,,miotełki”, pomagającej pozbyć się z organizmu produktów przemiany materii, jak również cudownych, wyszczuplających właściwości) nie sprawił, że zapałałam do niego bezgraniczną miłością, chociaż naprawdę zdążyłam go polubić. Owszem, podczas regularnego stosowania (a muszę podkreślić, że starczył mi na dwa miesiące) przyczynił się do poprawy sprężystości skóry, ba, nawet ją ujędrnił. Zważywszy na to, iż unikałam ćwiczeń i jakiejkolwiek aktywności fizycznej, wykraczającej poza jazdę na rowerze czy aktywne spacery, nie oczekiwałam od niego cudownych rezultatów. Mimo wszystko nie przyczynił się nawet w najmniejszym stopniu do zmniejszenia cellulitu, za to ewidentnie pomógł mi rozjaśnić świeże rany w postaci rozstępów na brzuchu. Za to przyznaję mu dodatkowy punkt.
Wisienką na torcie niech będzie porównanie cen.
W internetowym sklepie Grota Bryza Krem na rozstępy i cellulit kosztuje 28zł (za 500ml).
Serum wyszczuplające w sklepie pani Diany Piech- Lagenko- nabędziecie w cenie 127zł (za 200ml).


Recenzję kosmetyków przysłała Ewa

piątek, 6 grudnia 2013

Mikołaj w Grocie Bryza

Wszystkiego najlepszego z okazji Mikołajek Kochani :)

"Już Mikołaj grzeje sanie.
Czego pragniesz niech się stanie.
Każde z marzeń skrytych w głębi
święty Dziadek może spełnić."

Niech te życzenia obowiązują przez cały ten magiczny okres który naszym zdaniem zaczyna się właśnie dziś :)

Mamy dla Was mały prezent, powrót do dzieciństwa i fajnej niekończącej się zabawy ! :)


Kolorujemy Mikołaja - wszelkie prace możecie udostępniać na naszym profilu G+ :)
lub przysłać na adres  recenzje@grotabryza.pl

Możecie się również "chwalić" otrzymanymi już prezentami :) 

Dla wszystkich którzy wezmą udział w zabawie oferujemy kupon rabatowy  -10%  na zakupy w naszym sklepie.

Zabawę kończymy 23 grudnia 2013 a kupon ważny będzie od dzisiaj do końca roku 2013

Maska-krem z rozmarynu pod oczy Orientana

Oczy są zwierciadłem duszy.Codziennie wykonujemy mnóstwo czynności, które mają nam pomóc w ich upiększeniu. Pragniemy uwodzić wzrokiem .Makijaż to jedynie połowa sukcesu. Druga połowa? Jest nią codzienna pielęgnacja. Czyli szczególna dbałość o to, aby twoje oczy nie były opuchnięte, zaczerwienione, podkrążone.Przed ekranem telewizora i monitorem komputera spędzamy długie godziny.Jak to wpływa na nasze oczy chyba nikogo nie muszę uświadamiać.





Maski-kremu pod oczy na noc Orientana.



Opis producenta:

PRZECIW OPUCHNIĘCIOM I PODKRĄŻENIOM
DO WSZYSTKICH RODZAJÓW CERY
NA NOC.

Maska-krem z rozmarynu to naturalny krem pod oczy likwidujący worki i opuchnięcia.
Zawarty w rozmarynie kwas karnozowy i karnozol mają działanie antyoksydacyjne – chronią skórę przed wolnymi rodnikami oraz posiadają właściwości antybakteryjne, drenujące i przeciwzapalne. Ten naturalny krem pod oczy przyspiesza cyrkulację krwi przez co zmniejsza i likwiduje opuchliznę.
Trzęsak, zwany w Azji “masłem czarownicy” opóźnia proces starzenia, stymuluje metabolizm skóry i wygładza zmarszczki wokół oczu.Już po kilku dniach stosowania opuchnięcia i podkrążenia wokół oczu zostaną zlikwidowane.
Stosowanie: Wieczorem, po oczyszczeniu skóry nanieść maskę pod oczy, do granicy zakończenia kości policzkowej oraz tuż pod łukiem brwiowym, ponad zagięciem górnej powieki. Unikać kontaktu z oczami. Delikatnie rozmasować. Maska najefektywniej spełnia swoją rolę w nocy, gdy jest nałożona prze około 8 godzin. Można stosować codziennie.




W maskach-kremach ORIENTANA stosujemy naturalny ekstrakt z rozmarynu z Indii Zachodnich.Rozmaryn stosowany był na poprawę urody już w starożytnym Egipcie, gdzie znano jego właściwości zmniejszające obrzęki i opuchliznę.Oleożywica z rozmarynu jest produktem silnie skoncentrowanym, którego niewielka ilość wystarczy do uzyskania oczekiwanego efektu.Dzięki oleożywicy maska ma działanie antyseptyczne i ściągające, przyspiesza odnowę komórek skóry, poprawia krążenie krwi w skórze, co przyczynie się do jej lepszego odżywienia i natlenienia.Rozmaryn wspomaga usuwanie szkodliwych metabolitów i przyspiesza regenerację. Skutecznie likwiduje obrzęki i opuchlizny wokół oczu.Dzięki kwasowi karnozowemu i karnozolowi hamowane jest działanie enzymów indukowanych promieniowaniem UVA, które powodują rozkład włókien kolagenu i elastyny. Poprawia się ukrwienie i ujędrnienie skóry.

Pełen skład produktu
OLEOŻYWICA Z ROZMARYNU – odżywia i dotlenia skórę
NATURALNA POLIDEKSTROZA Z OWSA – wygładza zmarszczki
EKSTRAKT Z TRZĘSAKA – opóźnia starzenie skóry
KOLEGEN ROŚLINNY- ujędrnia skórę
FUKOZA – zapobiega degradacji kwasu hialuronowego
WODA DEMINERALIZOWANA GUMA KSANTANOWA
Rozmaryn stosowany był na poprawę urody już w starożytnym Egipcie, gdzie znano jego właściwości zmniejszające obrzęki i opuchliznę.
Oleożywica z rozmarynu jest produktem silnie skoncentrowanym, którego niewielka ilość wystarczy do uzyskania oczekiwanego efektu.
Dzięki oleożywicy maska ma działanie antyseptyczne i ściągające, przyspiesza odnowę komórek skóry, poprawia krążenie krwi w skórze, co przyczynie się do jej lepszego odżywienia i natlenienia.
Rozmaryn wspomaga usuwanie szkodliwych metabolitów i przyspiesza regenerację. Skutecznie likwiduje obrzęki i opuchlizny wokół oczu.
Dzięki kwasowi karnozowemu i karnozolowi hamowane jest działanie enzymów indukowanych promieniowaniem UVA, które powodują rozkład włókien kolagenu i elastyny. Poprawia się ukrwienie i ujędrnienie skóry.

Skład INCI: Aqua, Isopropyl Myristate (z oleju kokosowego),Seaweed Trehalose (naturalny disacharyd z alg), Plant Glycerin (z oleju kokosowego), Rossmarinus Officinalis Oil (rozmaryn), Tremella Fuciformis Extract (trzęsak), Allantoin (z żywokostu lekarskiego).



Moja opinia:
Długie godziny spędzone przed ekranem monitora sprawiały,że moje oczy były zmęczone i opuchnięte.Rano budziłam się z ciężkimi powiekami.Stosowałam żele ze świetlikiem lecz z miernym skutkiem.Dlatego kiedy miałam możliwość wyboru kosmetyku ze sklepu Grota Bryza zdecydowałam się na Maskę-krem z rozmarynu pod oczy Orientana. Kosmetyk producent umieścił w małej zakręcanej tubce z poręcznym aplikatorem.Produkt bez problemu możemy zabrać ze sobą, gdyż małe opakowanie znajdzie miejsce nawet w malutkiej kosmetyce. Krem jest koloru białego.Lekka formuła sprawia,ze bez problemu się rozprowadza i szybko się wchłania.Zapach-lekki ziołowy,prawie niewyczuwalny.Maska powoduje uczucie lekkiego chłodzenia. Wystarczy wieczorem wmasować okrężnymi ruchami maskę aby rano obudzić się bez obrzęków. Moją zmorą są również podkrążone oczy. Stosowałam mnóstwo kremów.Niestety jest to objaw choroby wiec kremy mogą jedynie delikatnie rozjaśnić skórę pod oczami. Głównym zadaniem maski jest likwidacja worków i opuchnięć.Tu krem maska spisała się na medal. Już dwutygodniowe stosowanie sprawiło,że budzę się z uczuciem lekkich wypoczętych oczu.Nie mam “worków” i nie muszę już zaczynać dnia od masażu kostkami lodu. Produkt 100% naturalny.
Cena 36 zł – 20 gr

Maska-krem z rozmarynu pod oczy Orientana

Recenzję kremu-maski  przysłała Lena Katarzyna

Orientana Peeling z olejkami: jaśmin, szafran,zielona herbata




Wybrałam ten peeling do testów z czystej ciekawości,  bo co ten produkt ma takiego w sobie, że kosztuje 50 zł?. W oczekiwaniu na paczkę postanowiłam przeczytać recenzje w internecie na temat tego peelingu. Hmm minę miałam nie wesołą bo to coś w opakowaniu nie wygląda zbyt ciekawie . Ale nie ma to jak przekonać się samemu zamiast wierzyć w to co piszą inni. Przesyłka przyszła jednak nie od razu rzuciłam się na ten produkt. Po ściągnięciu foli ochronnej i otwarciu zabezpieczenia moim oczom ukazał się dziwny widok : Różne można mieć skojarzenia ale to co zobaczyłam raczej nie zachęca: sami zobaczcie zresztą:


Producent pisze co znajduje się w środku:100% naturalny peeling z soli himalajskiej, brązowego cukru i olei roślinnych, który dzięki specjalnie dobranej mieszance zarówno soli jak i cukru efektywnie złuszcza i wygładza skórę, a dzięki zastosowaniu nierafinowanych olejów roślinnych doskonale nawilża, odżywia, i przywraca jej blask.
Aromatyczne olejki stymulują zmysły, odprężają i koją.
Na bazie czterech olejów roślinnych:  olejek słonecznikowy, migdałowy, z kiełków pszenicy, z pestek winogron.
Olejek jaśminowy - działa nawilżająco nawet na najgłębsze warstwy skóry, łagodzi podrażnienia, relaksuje.



Opis składu z wyjaśnieniem: Sodium Chloride (sól morska), Sucrose  (cukier trzcinowy), Himalayan Salt (Sól himalajska różowa krystaliczna), Magnesium sulfate (sól gorzka), Plant glycerin (gliceryna roślinna), Isopropyl Myristate (roślinny Mirystynian izopropylu), Helianthus Annuus Seed OIl (olej słonecznikowy), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy),  Triticum Vulgare Germ Oli (olej z kiełków pszenicy), Vitis Vinifera Seed Oil (olej  z pestek winogron), Sodium Benzoate (benzoesan sodu pozyskiwany z jagód), Potassium sorbate (kwas sorbowy pozyskiwany z jagód), Camellia Sinensis Leaf Extract (zielona herbata), Crocus Sativus flower extract ( szafran), Jasminum Officilane Oil (olejek jaśminowy).




Stosowanie:  Przed użyciem należy wstrząsnąć pojemnik aby zmieszać oleje i kryształki soli i cukru. Przed lub w czasie kąpieli wcierać w ciało. Na koniec obficie spłukać. Olejek lawendowy - działa antyseptycznie, przeciwzapalnie, uspokajająco. Tonizuje, odświeża i oczyszcza skórę. Kosmetyk dwufazowy: działa jak peeling (scrub) i jak balsam.


Moja opinia: 
- produkt nie wygląda zachęcająco  ale zapach jest prześliczny pachnie czystym jaśminem nie chemicznym
-przed użyciem produkt należy wstrząsnąć jednak olejek kiepsko łączy się z resztą. Najlepszym sposobem na ten peeling jest wymieszanie go szpatułką wtedy wszystko ładnie się łączy 
-trzeba uważać na opakowanie żeby nie wylać podczas wydobywania palcami peelingu nie jest to zbyt higieniczne ale nie ma innego sposobu 
-aplikacja na ciało jest mega prosta jednak liście zatopione w produkcje spadają podczas peelingu zostaje sól 
-nie spotkałam jak do tej pory tak świetnego peelingu który jednocześnie spełnia kilka funkcji: peelinguje super nawilża i pachnie prześlicznie zapach roznosi się po całej łazience
-nie trzeba używać balsamu skóra jest nawilżona mega gładka pachnie jednak zapach nie utrzymuje się długo na skórze 
- jest niezwykle wydajny: peeling ma poślizg wystarczy niewielka ilość produktu
-zastanawiam się własnie czy będzie się nadawał do peelingu skóry głowy i na pewno spróbuję 
-cena jest dość wysoka ale jakość mówi sama za siebie 
-polecam zakupić ten produkt i proszę nie zwracać uwagi na wygląd bo w tym wypadku można się pomylić i ominąć świetny produkt warty zainteresowania 
-produkt dostępny również w wersji zapachowej lawenda grejpfrut


Naturalny Peeling z olejkami: JAŚMIN, SZAFRAN, ZIELONA HERBATA

Recenzję peelingu przysłała Gosia