piątek, 20 grudnia 2013

Kolagenowy duet

Mogłoby się wydawać, że z właściwości kolagenu czerpią korzyści wyłącznie kobiety, które pragną wygładzić zmarszczki i przynajmniej wizualnie odjąć sobie lat. Tymczasem ten wszechstronny komponent kosmetyków znajdziemy również w produktach do pielęgnacji włosów. Czy rzeczywiście warto stać się ich właścicielem i która z firm posiada bogaty asortyment kolagenowych wspaniałości?

DSC_0055

Kolagenowe serum do mycia włosów
BingoSpa
Pojemność: 150ml
Cena: 9zł

Do kupienia w sklepie Grota Bryza

DSC_0004

Najsłabszą stroną kolagenowego serum jest jego zewnętrzna otoczka. Chociaż mała, zgrabna butelka z powodzeniem zajmowała zaszczytne miejsce na półce prysznicowej kabiny, a dzięki swej przezroczystości umożliwiała mi kontrolowanie swojego wnętrza, tak kilka jej mankamentów oddałabym do poprawki. Największą wadą produktu jest system jego aplikacji. Bowiem nakrętka, przywodząca na myśl element wysokoprocentowego napoju, czasami irytuje swoją niepraktycznością. Przez spory otwór wydostaje się zbyt wiele  dość rzadkiego rzadkiego, cennego kosmetyku. Wygodniej byłoby zastosować otwarcie typu ,,klik" z dozownikiem w formie dziurki. Ponadto uważam, że przemawiającym na korzyść ,,szamponu" byłoby zainwestowanie w trwalsze etykiety. Papierowe naklejki pod wpływem wody bardzo szybko tracą fason i zaczynają nieestetycznie wyglądać.

DSC_0007

Mimo wszystko 150ml butelkę uważam za trafiona wielkość. Puste opakowanie można z powodzeniem wykorzystać do przelewania innych kosmetyków (balsam do ciała, żel), które przydadzą się w podróży i nie będą zajmowały wiele miejsca w kosmetyczce.

DSC_0010


Prawidłowa aplikacja kosmetyku wymaga czasu. Bowiem nie wystarczy nanieść na dłonie serum, rozetrzeć, potraktować nim włosy i na końcu zmyć. Najlepsze efekty zauważycie pokrywając produktem zwilżone gorącą wodą kosmyki w które wmasowuje się kolagenowy wynalazek (nie zapominajcie, że taki ,,zabieg” powinien również objąć skórę głowy) przez przynajmniej 3 minuty.

DSC_0012

Przyznam szczerze, że nie miałam wielkich wymagań w stosunku do kolagenowego serum. Jednakże z czasem doceniłam jego idealną konsystencję, która nie spływała z czupryny, charakteryzowała się kremowym aromatem oraz niemalże czystym odcieniem bieli. Na uwagę zasługuje również fakt, iż wspomniany kosmetyk łagodnie obchodził się z moimi oczami, nie podrażniając ich, nie szczypiąc. Jednakże cuda, tak, nie uważam, że użycie tego słowa jest przesadą, które dostrzegłam gołym okiem, zasługują na to, by głosić ich wielkość nie tylko wśród użytkowników blogosfery.
Jednakże zanim doświadczyłam działania kolagenu na swoich matowych, zniszczonych codzienną stylizacją włosach, muszę wspomnieć o pewnych irytujących aspektach. Otóż, opisywany produkt, aby zaczął się wystarczająco dobrze pienić potrzebuje gorącej wody. W przeciwnym razie staje się bardzo niewydajny i do porządnego umycia głowy trzeba uciekać się do aplikacji kilku solidnych porcji białej substancji. Nie próbujcie rezygnować z odżywki, która jest wręcz wskazana po użyciu serum. Bowiem, pierwszy z kosmetyków okropnie plącze kosmyki, sprawia, że stają się nie do rozczesania. Więc jeśli nie chcecie zaserwować sobie wyrywania cebulek i przerzedzenia fryzury, koniecznie skorzystajcie z pomocy odżywki.

DSC_0017


Niewielka buteleczka przy racjonalnym dozowaniu wystarczyła mi na niemalże 3 tygodnie codziennego mycia. Po niej stosowałam zamiennie trzy rodzaje odżywek. Najwspanialszym efektem działania serum było wyrównanie kolorytu moich włosów. Nie wiem jakim cudem stałam się posiadaczką modnej przez kilka sezonów fryzury typu ombre. Wszak nie farbowałam czupryny, ani nie zastosowałam rozjaśniania. W każdym razie czubek głowy charakteryzował się ciemnym brązowym odcieniem zaś od połowy aż po same końcówki włosy nabrały rudej barwy. Gdyby nie to, że również zaczęły się tragicznie rozdwajać, nawet byłabym zadowolona z takiego efektu. Tymczasem kolagenowe serum sprawiło, że różnica między wspomnianymi tonami zaczęła się stopniowo wyrównywać, a czupryna nabrała naturalnego wyglądu. Nie mam wątpliwości co do źródła tej przemiany. Gdy tylko zakończyłam kurację (widok pustej butelki wywołał ogromny smutek) i wróciłam do starego szamponu, wspomniany efekt powoli zanikał..

DSC_0008

Ponadto moja wymagająca pomocy fryzura stała się puszysta, przyjemnie miękka w dotyku oraz intensywnie nawilżona. Na uwagę zasługuje również fakt, że produkt nie zawiera parabenów.
Kolagenowe serum BingoSpa zdecydowanie zaliczam do kosmetyków godnych polecenia. Mimo kilku mankamentów uważam, że naprawdę warto w nie zainwestować.

Kuracja kolagenowa do włosów

BingoSpa
Pojemność: 1000ml
Cena: 32zł


Do kupienia w sklepie Grota Bryza 

DSC_0061

Od początku traktowałam ją jak dopełnienie wyżej opisanego serum. Razem kosmetyki stworzyły bardzo dobry duet, który korzystnie wpłynął na stan mojej czupryny.

DSC_0062

Zacznijmy od przedstawienia produktu. Solidny, plastikowy ,,słoik” zawiera aż 1000ml kuracji, która jest mieszaniną kolagenu (6600mg/dmᶟ) oraz ekstraktu z jogurtu (160mg/dmᶟ). Sporego wlotu chroni plastikowa membrana, zapobiegająca dostawaniu się do środka bakterii oraz innych czynników, mogących pogorszyć jakość kosmetyku.

DSC_0063

Pierwsze dozowania wyglądały przypadkowo, z czasem jednak nabrałam wprawy i teraz intuicyjnie nabieram odpowiednią dawkę tej nietypowej odżywki. Niezwykle ważne jest, by przestrzegać zaleceń producenta, wedle których kuracja powinna spędzić na świeżo umytych, wciąż mokrych włosach minimum 10 minut. Osobiście polecam pozostawienie jej znacznie dłużej. Zdaję sobie sprawę z tego, że poranki bywają niespokojne i każda minuta jest wówczas na wagę złota, dlatego też postanowiłam poświęcić się dla urody, dla dobra mojej czupryny, wstając wcześniej, dodatkowy czas przeznaczając na regenerujący zabieg, trwający przynajmniej kwadrans. W weekendy zaś pozwalam kosmetykowi spędzić na mojej głowie nawet godzinę. Uwierzcie mi, że rezultaty są tego warte.

DSC_0066

Na pierwszy rzut oka kuracja wygląda jak lekko rozwarstwiony budyń. Dzięki swej konsystencji tkwi w docelowym miejscu, i niezmiernie rzadko zdarza się, aby spływała z czupryny. Nie tylko przyjemnie pachnie, ale również jest po prostu miła w dotyku, przyjemnie chłodna i nieskalanie biała.
Jej największym atutem jest wygładzanie czupryny i radzenie sobie z poplątanymi kosmykami. Sprawia, że włosy przestają się puszyć, przez cały dzień prezentują się nienagannie, ale nie obciąża ich, nie przyspiesza niechcianego efektu przetłuszczenia. Ponadto dyscyplinuje niesforne kosmyki, sprawiając, że nawet pod wpływem wilgoci nie zaczynają się kręcić (co zdarza się zwłaszcza zimą, gdy mamy do czynienia ze śniegiem czy też innym atmosferycznym opadem) dzięki czemu wyglądają elegancko i są dobrze ułożone. Kolejną zaletą produktu jest ułatwianie formowania fryzury. Dzięki kolagenowej kuracji włosy współpracują ze szczotką i suszarką, poddają się wszelkim zabiegom i przez długie godziny zachowują fason.
Nie zrażajcie się ceną produktu, która w przypadku jednorazowego zakupu może wydać się wysoka. Jeśli podzielicie pojemność opakowania kuracji przez cztery, co da nam wielkość standardowych butelek dostępnych na rynku odżywek oraz konkurencyjnych kosmetyków, wyjdzie nam przyzwoita liczba. Warto mieć na uwadze również to, że 1000ml starczy nam na bardzo długo, zwłaszcza, że kosmetyk jest niezwykle wydajny.
A Wy, Moje Drogie, sięgacie po kosmetyki z kolagenem?

Recenzję kosmetyków przysłała Ewa

2 komentarze:

  1. Świetnie napisana, bardzo dokładna i rzeczowa recenzja! Po te kosmetyki chętnie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń