czwartek, 12 grudnia 2013

Pojedynek kolagenowych kosmetyków

Uwaga, uwaga! Panie i panowie, dzisiaj będziecie świadkiem prawdziwego pojedynku, jaki rozegra się pomiędzy dwoma kosmetykami. Każdy z nich reprezentuje odmiennego producenta. Różni je lista komponentów (choć w obu przypadkach pojawia się kolagen), opakowanie, nazwa i przede wszystkim cena. Jeśli zatem zamierzacie kibicować preparatowi, który jest w zasięgu ręki niemalże każdej z nas, skierujcie swój wzrok ku prawemu narożnikowi. Przeciwnikiem Kremu na cellulit i rozstępy od BingoSpa zostało Serum wyszczuplające Anti-Cellulit marki Colway.
Proszę państwa! Cóż za emocje! Temperatura na sali przypomina piekielną gorączkę. Przysadzisty sędzia prosi o chwilę skupienia. Podchodzi do zawodników, życząc im walki uczciwej i pełnej nieoczekiwanych zwrotów akcji. Nagle w oddali słychać gong, zapowiadający początek nietuzinkowego wydarzenia. Reflektory oświetlają błyszczące rękawice, które lada moment przestaną odgrywać rolę ozdobników.
Przyjmuję zakłady! Czyje zwycięstwo obstawiacie?

9910boxing_ring
Publiczność szaleje. Fanki produktów z niższej półki wznoszą w górę swoje kolorowe transparenty. Wśród haseł, podnoszących na duchu, gotowego do walki kosmetyku, prym wiedzie jeden slogan:

,,Piękne ciała mamy, bo z BingoSpa o nie dbamy”

Zwolennicy drugiej strony nie pozostają dłużni wobec takiej prowokacji. Z całych sił skandują nazwę pewnej jawnej spółki, która w Polsce zajmuje się produkcją kolagenowych kosmetyków.

Kolagen, kolagenowi nierówny!!!

Czy fanki marki Colway zdołają przekrzyczeć swe antagonistki?
 DSC_0059
Tymczasem na ringu dochodzi do pierwszej konfrontacji. Wydaje się, że przewaga, wynikająca z wielkości i pojemności opakowania, należy do BingoSpa. Oto ślizgająca się w dłoniach swych właścicielek butelka, wykonana z przezroczystego, cienkiego i podatnego na wszelkie zgniecenia plastiku, skrywa w swym wnętrzu aż pół litra Kremu na cellulit i rozstępy. Można by pomyśleć, że razem z Serum wyszczuplającym tworzą duet, porównywalny do nieśmiertelnych Flipa i Flapa. Czy aby na pewno istnieje chociażby cień szansy, iż między tymi przeciwieństwami mogłaby nawiązać się nić sympatii?
DSC_0028
Spójrzmy jednak, jaką bronią dysponuje wspomniany kosmetyk. Jego niewątpliwym atutem jest sposób wydobywania tego, co w nim najcenniejsze- czyli białej masy. Otóż szanowny krem zostaje zassany z dna opakowania dzięki niezacinającej się pompce. Ktoś zadbał o to, by wyposażyć ją w odpowiedniej długości dozownik, przez który wypływa niewielka ilość kosmetyku.
DSC_0051
DSC_0052
DSC_0053
Ponadto, w ramach dbania o higienę żadna z konsumentek nie ma bezpośredniego kontaktu z propozycją BingoSpa, co niewątpliwie przemawia na korzyść zawodnika. Jakby tego było mało najważniejsza, część mechanizmu posiada praktyczny sposób zamykania i otwierania, dzięki czemu nawet w podróży nie musimy się zamartwiać o to, iż wspomniany krem mógłby się wylać. Jednakże zachwalany przeze mnie system ma pewną wadę. Otóż nigdy nie zdołamy opróżnić butelki aż do ostatniego mililitra substancji. W dostaniu się do zalegającego na dnie preparatu nie pomaga nawet ,,srebrny” pierścień, strzegący dostępu do szyjki opakowania. Dlatego też w ruch muszą pójść nożyczki, tudzież ostry scyzoryk. Nie ma litości dla plastikowej butelki! Trzeba ją przepołowić, uszkodzić, aby wykorzystać produkt w całości. Marnotrawstwo nie jest ani modne ani praktyczne.
DSC_0054
Mamy więc do czynienia z półlitrowym gigantem, którego papierowa etykieta nie ujmuje swym pięknem, ale przynajmniej, jak to miało miejsce u jego pobratymców do kąpieli czy mycia włosów, pozostaje w nienagannej, pierwotnej formie. Napisy się nie ścierają, nadal można odczytać zalecenia i informacje od producenta. W opozycji do wspomnianego kosmetyku stoi Serum. Ono bowiem najpierw musi wyskoczyć z kartonika, bogatego w liczne opisy walorów i działań produktu. Równie fachowo i efektownie prezentuje się jego etykieta.
DSC_0031
W tej chwili jesteśmy świadkami popisu umiejętności kosmetyku BingoSpa. Oto Krem na cellulit i rozstępy wydobywa ze swych czeluści białą substancję. Nie znajdziecie w niej nawet najmniejszej grudki. Jej konsystencja przywodzi na myśl naturalny jogurt- krem nie jest więc ani za rzadki ani zbyt gęsty.
Niezawodna pompka kieruje w stronę Serum wyszczuplającego sporą ilość preparatu. Colway przez chwile w bezruchu próbuje oczyścić się z obecności konkurencji. Cichutko przyznaje pod nosem, że BingoSpa pachnie całkiem przyjemnie, tak jakby cytrusowo, świeżo, wręcz wakacyjnie. Zanim jednak zdąży odpowiednio zareagować, dostrzega, że kremowa konsystencja swego przeciwnika zaczyna gęstnieć. Czy przyczyniło się do tego powietrze? A może wysoka temperatura?
Po chwili Serum wyszczuplające strząsa ze swego opakowania resztki przeciwnika, które opadają na stojącą w pierwszym rzędzie panią. Ta zaś, zaaferowana walką, pospiesznie wklepuje je w nagie, grzeszące pomarańczową skórką udo. Krem na początku pozostawia delikatną, białą smugę.
Mijają dwie rundy, nim całkowicie został wchłonięty przez skórę. Jego obecność na nieidealnym ciele obserwatorki walki, objawia się tłustą warstwą, która przez kilka chwil lepi się do dłoni. Pani jednak zwraca uwagę na inne aspekty. Otóż podoba jej się efekt nabłyszczenia skóry oraz wspomniany, nawet przyjemny aromat, nijak mający się do wymienionych na przodzie etykiety komponentów. Zajrzymy do niej pod koniec walki, pytając o dalsze spostrzeżenia.
DSC_0047
DSC_0045
,,Aqua, Isopropyl Myristate, Glycerin, Dimethicone, Caprylic/Capric Triglyceride, PPG-3 Benzyl Ether Myristate, Collagen, Hydrogenated Polyisobutene, Sodium Polyacrylate, Propylene Glycol, Borago Officinalis Seed Oil, Centella Asiatica Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Caffeine, Butcherbroom (Ruscus aculeatus) Root Extract, Ivy (Hedera helix) Extract, Tocopheryl Acetale, Carnitine, Escin, Caesalpinia Spinosa Oligosaccharides, Caesalpinia Spinosa Gum, Tripeptide-1, Carrageenans (Chondrus crispus), Ceteareth-15, Xanthan Gum, Lecithin, Synthetic Wax, Elastin, Silica, Maltodextrin, Triethanolamine, Sorbitan Stearate, DMDM Hydantoin, Polysorbate 60, Lactic acid, Iodopropynyl Butylcarbamate, TEA-Hydroiodide, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutylparaben, Parfum, Benzyl Alcohol, CI 77499, CI 77491, CI 77492".
Tymczasem przeciwnik kremu od BingoSpa zaczyna przejmować dowodzenie. Odpiera ataki swą twardą, aluminiową nakrętką. Przeciwnik wysuwa argument, wedle którego aplikacja Serum przypomina papranie się w maśle i nie ma niczego wspólnego z higieniczną pielęgnacją. ,,Cóż za brednie”- odpowiada poirytowany produkt Colway, ripostując ,,Ja przynajmniej mam w sobie prawdziwy kolagen, a nie jakieś wyciągi z imbiru, znikomą ilość kofeiny czy L-karnityny!”. Następnie przyjmując groźną minę, naciera na Krem. W teście twardości opakowań otrzymujemy wynik 1:0 dla Serum wyszczuplającego. Ale na tym nie kończą się jego atuty.
DSC_0060
Kiedy już pozbędziemy się wspomnianej nakrętki, wyposażonej w praktyczne żłobienia, ułatwiające nawet dłoniom mokrym, tudzież ówcześnie używającym innych specyfików, dojście do środka ,,słoiczka”, zerwawszy sreberko, zauważymy i poczujemy coś, co na długo zapadnie w naszej pamięci. Serum, rozochocone aplauzem widowni, dumnie uzewnętrznia zawartość plastikowego pojemnika. Nim jednak ktoś z obserwujących pojedynek, zatopi palce w jego aksamitnej, maślanej konsystencji, do nozdrzy fanów i przeciwników dochodzą kawowe nutki. O, tak, produkt Colway kusi aromatem mojej ulubionej używki.
DSC_0033
DSC_0039
Mało tego, w beżowej masie zatopione zostały brązowe kuleczki, które pękają pod wpływem ciężaru dłoni, po czym można je wmasować w skórę. W odróżnieniu od propozycji BingoSpa Serum wchłania się błyskawicznie, głęboko nawilżając posmarowaną nim powierzchnię.
A cóż to się dzieje? Czyżby zazdrosny Krem usiłował pozbawić swego przeciwnika kosztownej zawartości? Oto rozwścieczony produkt BingoSpa zanurza swą nakrętkę w maślanej konsystencji propozycji Colway. W wyniku bezpośredniej konfrontacji spora ilość Serum ląduje na mięsistych ramionach pani, która z prawdziwą żądzą krwi obserwuje pojedynek z dala od loży dla VIPów. Podejdziemy do niej z mikrofonem pod koniec walki.
Nagle gasną wszelkie światła. Reflektory zamierają z braku mocy. Cichnie nagłośnienie. Pomruk niezadowolenia rozchodzi się po sali. Prowadzący spotkanie nieśmiało wkracza na ring, trzymając w dłoni megafon. Drżącym głosem oświadcza:
,,Proszę państwa, z przyczyn od nas zależnych muszę ogłosić zakończenie walki. Odcięto nam prąd. Wpływy z biletów, na sprzedaży których zarobili tylko cwaniacy, powszechnie znani konikami, nie wystarczyły na opłacenie rachunków. Przepraszamy za zaistniałą sytuację. Werdykt pozostawiamy państwu. To do was należy decyzja, kto odniósł zwycięstwo, a kto poznał gorzki smak porażki. Dziękujemy za spotkanie".
------------------------------------------------------------------------------------
DSC_0057
Ja na szczęście miałam okazję przyjrzeć się z bliska i wypróbować oba kosmetyki.
Pod względem funkcjonalności opakowania wygrywa nie kto inny jak Krem na cellulit i rozstępy od BingoSpa.
Jednakże z boju o etykietę, która przemawia do klienta, zwycięsko wychodzi Serum wyszczuplające.
Czujne oko świadomej konsumentki doliczyło się w obu przypadkach sporej ilości konserwantów, jakimi są parabeny (BingoSpa- 6, Colway- 5). Na szczęście znajdują się niemalże na samym końcu listy składników.
Data przydatności  kosmetyków po ich otwarciu wynosi: pół roku Colway, BingoSpa- nie wiadomo.
Jeśli chodzi o właściwości nawilżające to pierwsze miejsce należy do Serum. Fenomenalnie podnosi poziom nawilżenia skóry.
Ilość wymaganych aplikacji w ciągu dnia- zarówno Krem jak i Serum należy stosować przynajmniej rano i wieczorem.
Wydajność- zdecydowanie przemawia na korzyść Kremu od Bingo Spa i nie chodzi tylko o fakt, że kosmetyku jest więcej
Jak wygląda konfrontacja obietnic producenta z rzeczywistym działaniem obu preparatów?
DSC_0058
Oczywiście od Serum wyszczuplającego możemy wymagać znacznie więcej. Pomysłodawca Kremu BingoSpa informuje nas tylko o tym, że jego produkt działa na cellulit i rozstępy. Niestety etykieta nie zawiera szczegółowych informacji, prezentujących wyniki badań, tudzież konsumenckich testów. Nie wiemy czy krem ma zapobiegać powstaniu niedoskonałości skóry czy wręcz przeciwnie, przyczyniać się do ich redukcji. W każdym razie Krem ten w żaden sposób nie pomógł mi zmniejszyć pomarańczowej skórki. Tak, tak, pomijając fakt, iż w cale mu w tym nie pomagałam (zero racjonalnej diety, ćwiczeń, wzmożonego ruchu) i doskonale zdaję sobie z tego sprawę.
Natomiast jego przeciwnik miał przyczynić się do (cytat z opakowania):
- redukcji masy ciała, nie idącej w kilogramy, ale ,,mierzalnej” (cokolwiek to oznacza, w każdym razie owej mierzalności nie udało mi się udowodnić za pomocą tradycyjnej miarki. Ilość kilogramów jest taka sama, jak była, zanim sięgnęłam po produkt),
- redukcji nadmiernej ilości wody i sodu w macierzy pozakomórkowej (no wybaczcie, ale nie posiadam ani odpowiednich kompetencji, ani sprzętu, aby tego dowieść)
- redukcji obwodu ud i pośladków (niestety, w moim przypadku nic się nie zmieniło)
- redukcji widoczności ,,skórki pomarańczowej”
- poprawy mikrocyrkulacji (zmniejszenie widoczności ,,pajączków”)- nie posiadam takowych niechcianych ozdobników skóry, więc nie mogę wypowiedzieć się na temat skuteczności preparatu
- znacznej poprawy nawilżenia, gęstości i elastyczności skóry.
Jeśli chodzi o ostatnie zapewnienie to mogę się pod nim podpisać obiema rękoma i nogami. Naprawdę zauważyłam rewelacyjny wpływ serum na poprawę sprężystości skóry. Po krótkiej kuracji ciało stało się gładsze w dotyku, mimo że nie fundowałam mu wielu pilingujących zabiegów. Skóra jest faktycznie bardziej jędrna. Przemilczę sprawę zwalczania, tudzież przyczyniania się do zmniejszenia cellulitu, gdyż ilość preparatu nie pozwoliła mi dostrzec żadnej zmiany. Musiałabym zainwestować w kilka opakowań, aby odnieść się do tej producenckiej obietnicy w obiektywny sposób.
Warto również poruszyć kwestię przechowywania, otóż moje pozostałe kolagenowe cudeńka wymagają odpowiednich warunków. Nie tolerują zbyt wysokiej temperatury. Serum na szczęście nie jest tak wymagającym kosmetykiem i mogło spokojnie leżeć w toaletce.
DSC_0061
Nie ukrywam jednak faktu, iż wspomniany kosmetyk jest mało wydajny, błyskawicznie zużyłam jego zawartość. Wystarczyły mi dwa tygodnie, aby ujrzeć dno opakowania… W tym samym czasie, aby zwiększyć jego działanie, stosowałam również Kolagen Silver tego samego producenta. Jednak o nim opowiem Wam kiedy indziej.
Zdecydowanie największym atutem produktu jest wywoływanie uczucia przyjemności, jakie towarzyszy każdej aplikacji. A skoro stosowanie Serum sprawia radość i nie kojarzy się z przykrą koniecznością traktowania go jako broni przeciwko nadprogramowym kilogramom i pomarańczowej skórce to zdecydowanie warto po niego sięgnąć.
Natomiast Krem na cellulit i rozstępy, którego oręż stanowi rozpuszczalny kolagen (mający korzystnie wpłynąć na kondycję tkanki łącznej, uzyskanie efektu gładkiej, jędrnej i elastycznej skóry), kofeina (odpowiedzialna za odzyskanie pożądanego kształtu sylwetki i redukcję niechcianego tłuszczyku), imbir (wpływający na poprawę komórkowego metabolizmu, a także mikrokrążenia) i wreszcie L-karnityna (od której oczekuje się działania ,,miotełki”, pomagającej pozbyć się z organizmu produktów przemiany materii, jak również cudownych, wyszczuplających właściwości) nie sprawił, że zapałałam do niego bezgraniczną miłością, chociaż naprawdę zdążyłam go polubić. Owszem, podczas regularnego stosowania (a muszę podkreślić, że starczył mi na dwa miesiące) przyczynił się do poprawy sprężystości skóry, ba, nawet ją ujędrnił. Zważywszy na to, iż unikałam ćwiczeń i jakiejkolwiek aktywności fizycznej, wykraczającej poza jazdę na rowerze czy aktywne spacery, nie oczekiwałam od niego cudownych rezultatów. Mimo wszystko nie przyczynił się nawet w najmniejszym stopniu do zmniejszenia cellulitu, za to ewidentnie pomógł mi rozjaśnić świeże rany w postaci rozstępów na brzuchu. Za to przyznaję mu dodatkowy punkt.
Wisienką na torcie niech będzie porównanie cen.
W internetowym sklepie Grota Bryza Krem na rozstępy i cellulit kosztuje 28zł (za 500ml).
Serum wyszczuplające w sklepie pani Diany Piech- Lagenko- nabędziecie w cenie 127zł (za 200ml).


Recenzję kosmetyków przysłała Ewa

1 komentarz:

  1. TY a ton for writing this, it was quite helpful and helped me quite a bit
    jeux de fille

    OdpowiedzUsuń